4 czerwca byłem na pochodzie, zorganizowanym przez opozycję w Warszawie. Przeszedłem prawie całą trasę – od Koszykowej do Placu Zamkowego. Nigdy dotąd nie widziałem takiej demonstracji – setek tysięcy osób idących w jednym celu – by zaprotestować przeciw panującej obecnie „grupie trzymającej władzę” i by pokazać, jak silne jest pragnienie powrotu do normalności i powrotu demokracji, ze wszystkimi jej plusami i minusami. Szli ludzie z różnych środowisk, starsi i młodzi, wiele rodzin z dziećmi. Radośni, uśmiechnięci i życzliwi, chociaż zdeterminowani by swój protest mocno zademonstrować.
Wieczorem z przekazów telewizji partyjnej PIS (TVP, TVP INFO) dowiedziałem się że w Warszawie odnotowano pewne utrudnienia w komunikacji, spowodowane napływem turystów żądnych obejrzenia słonia w ZOO oraz marzących o skonsumowaniu porcji lodów. Niedługo potem w/w media zmieniły taktykę i sposób narracji – wg nich był to pochód chamstwa, agresji i wulgaryzmów. Nie zabrakło także użalania się nad dziećmi, które siłą zostały zawleczone do tego bagna. Od razu skojarzyła mi się ta narracja ze zdjęciami tego pochodu i pochodów organizowanych przez narodowców w listopadzie w zeszłym roku, a zwłaszcza dwa lata temu. Porównanie wyglądało mniej więcej tak:
Najnowsze komentarze