Winiarnia

Kilka lat temu z koleżanką z pracy założyliśmy (na jej działce) plantację jagody kamczackiej. Bardzo ciekawy owoc, mało w Polsce znany, i w związku z tym ciężko go było sprzedać. No więc wysyłaliśmy cały zbiór do tłoczni i potem sprzedawaliśmy sok. Z tym już było lepiej, ale jeszcze nie tak dobrze jakbyśmy chcieli. Wtedy zaczęliśmy z soku robić wino. Co roku wychodziło lepiej, i postanowiliśmy spróbować działalności na serio. I tak powstała winiarnia DAGOYA.
Produkcja już się rozpoczęła. Wino powinno być gotowe do sprzedaży pod koniec roku. Ciekawe jak to pójdzie…

Pochód

4 czerwca byłem na pochodzie, zorganizowanym przez opozycję w Warszawie. Przeszedłem prawie całą trasę – od Koszykowej do Placu Zamkowego. Nigdy dotąd nie widziałem takiej demonstracji – setek tysięcy osób idących w jednym celu – by zaprotestować przeciw panującej obecnie „grupie trzymającej władzę” i by pokazać, jak silne jest pragnienie powrotu do normalności i powrotu demokracji, ze wszystkimi jej plusami i minusami. Szli ludzie z różnych środowisk, starsi i młodzi, wiele rodzin z dziećmi. Radośni, uśmiechnięci i życzliwi, chociaż zdeterminowani by swój protest mocno zademonstrować.

Wieczorem z przekazów telewizji partyjnej PIS (TVP, TVP INFO) dowiedziałem się że w Warszawie odnotowano pewne utrudnienia w komunikacji, spowodowane napływem turystów żądnych obejrzenia słonia w ZOO oraz marzących o skonsumowaniu porcji lodów. Niedługo potem w/w media zmieniły taktykę i sposób narracji – wg nich był to pochód chamstwa, agresji i wulgaryzmów. Nie zabrakło także użalania się nad dziećmi, które siłą zostały zawleczone do tego bagna. Od razu skojarzyła mi się ta narracja ze zdjęciami tego pochodu i pochodów organizowanych przez narodowców w listopadzie w zeszłym roku, a zwłaszcza dwa lata temu. Porównanie wyglądało mniej więcej tak:

SpecKomisja

Komisja do zbadania rosyjskich wpływów… Szczytowe osiągnięcie pisowskich twórców prawa. Łamie Konstytucję w tak wielu punktach, że nawet prawnicy PIS nie są w stanie wszystko to zliczyć. Opinie uznanych  specjalistów prawa, konstytucjonalistów, profesorów i członków międzynarodowych gremiów prawniczych są jednoznaczne – to jest kosmiczny bubel prawny, w swoim brzmieniu najbardziej przypominający rozwiązania średniowieczne. No a sposób procedowania – Sejm ->Senat -> Sejm -> Prezydent-> TK -> Prezydent -> Sejm itd, itd… Nie wiadomo, śmiać się czy płakać…

 

Emerytura…

Mocno się ostatnio zaniedbałem w uzupełnianiu bloga. Niby na emeryturze czasu powinienem mieć aż za dużo… Ale jakoś wychodzi inaczej. Ciągle jest coś do zrobienia, załatwienia, przeczytania, napisania, zobaczenia – no i za rysowanie nie mogłem się wziąć.

Jakoś teoria zupełnie nie doganiała rzeczywistości.

Ale wcale tego nie żałuję!

Zwłaszcza że ciągle się dzieje.  Coś się dzieje – i dobre, i złe COŚ.

Sport to zdrowie

Wczoraj postanowiłem wrócić do ambitnych planów podnoszenia kondycji fizycznej (a raczej obniżenia ilości centymetrów obwodu w pasie) i wyciągnąłem z piwnicy rower. Dwa lata go nie widziałem… Ani on mnie.

Na początku wszystko zapowiadało się świetne. Pogoda piękna, dobre chęci i determinacja na wysokim poziomie… Tylko że w kołach nie było powietrza. Pompki też nie było. Tak więc przygodę sportową zacząłem od przekopania się przez piwnicę. W zasadzie to chyba prawidłowo – najpierw powinna być rozgrzewka. No i rozgrzewka była, ale pompki w piwnicy nie było. Gdzieś po godzinie przypomniałem sobie że mam jakieś graty na dnie szafy w moim pokoju, może jest tam i pompka. Była.

Y

Napompowałem koła, i do lasu! Najpierw było świetnie, potem niestety trochę gorzej. Dziwnie jakoś traciłem siłę w nogach, no ale po 2 latach braku kontaktu z rowerem specjalnie mnie to nie dziwiło. Poważnym zaskoczeniem był natomiast fakt, że w przednim kole znów nie było powietrza. Niestety pompki też nie było. Została w piwnicy.

Tak więc wycieczka rowerowa zmieniła się w pieszo-rowerową. Jakoś do domu doczłapałem. Pierwsza rzecz jaką zrobiłem to dołączenie pompki do roweru.

Dętkę załatam albo wymienię później…