Sport to zdrowie

Wczoraj postanowiłem wrócić do ambitnych planów podnoszenia kondycji fizycznej (a raczej obniżenia ilości centymetrów obwodu w pasie) i wyciągnąłem z piwnicy rower. Dwa lata go nie widziałem… Ani on mnie.

Na początku wszystko zapowiadało się świetne. Pogoda piękna, dobre chęci i determinacja na wysokim poziomie… Tylko że w kołach nie było powietrza. Pompki też nie było. Tak więc przygodę sportową zacząłem od przekopania się przez piwnicę. W zasadzie to chyba prawidłowo – najpierw powinna być rozgrzewka. No i rozgrzewka była, ale pompki w piwnicy nie było. Gdzieś po godzinie przypomniałem sobie że mam jakieś graty na dnie szafy w moim pokoju, może jest tam i pompka. Była.

Y

Napompowałem koła, i do lasu! Najpierw było świetnie, potem niestety trochę gorzej. Dziwnie jakoś traciłem siłę w nogach, no ale po 2 latach braku kontaktu z rowerem specjalnie mnie to nie dziwiło. Poważnym zaskoczeniem był natomiast fakt, że w przednim kole znów nie było powietrza. Niestety pompki też nie było. Została w piwnicy.

Tak więc wycieczka rowerowa zmieniła się w pieszo-rowerową. Jakoś do domu doczłapałem. Pierwsza rzecz jaką zrobiłem to dołączenie pompki do roweru.

Dętkę załatam albo wymienię później…