YETI
Czasem zdarza mi się narysować coś bez jakiegokolwiek powodu. Yeti nigdy nie spotkałem, chociaż w Himalajach byłem, ale tak jakoś mi te rysunki same wyszły…
Czasem zdarza mi się narysować coś bez jakiegokolwiek powodu. Yeti nigdy nie spotkałem, chociaż w Himalajach byłem, ale tak jakoś mi te rysunki same wyszły…
Dziś 8 marca – Dzień Kobiet!
Wszystkim Paniom serdecznie życzę wszystkiego najlepszego! To znaczy – spełnienia marzeń, , realizacji wszystkich planów , i tych bardzo ambitnych, i tych drobnych, codziennych, a przede wszystkim szczęścia pod każdym względem i oczywiście zdrowia!
Ten post lekko się spóźnił… Kłopoty z komputerem…Trochę techniki i starszy pan się gubi…
Jakoś tak pod koniec moich studiów na SGPiS (obecnie SGH) na uczelni pojawił się gość szukający tematów i autorów do pisma zakładowego MZK (Miejskie Zakłady Komunikacyjne – tak się ta firma wtedy nazywała). Pismo nazywało się TRASY a on był jego redaktorem. Przyuważył gdzieś moje rysunki, dopadł mnie gdzieś w auli i zaproponował współpracę. Czemu nie, pomyślałem. Zwłaszcza że to miała być pierwsza (i jak na razie ostatnia) rysunkowa praca zarobkowa. Najpierw zrobiłem jeden rysunek, potem jeszcze kilka, i w końcu moje rysunki znajdowały się w każdym numerze, zazwyczaj przy tytule na pierwszej stronie i czasem przy jakimś tekście. Zawsze dostawałem „egzemplarz autorski” gazety, i wiele z nich mam do dzisiaj.
Współpraca trwała ponad 2 lata, potem w gazecie zmienił się redaktor naczelny, a może skończyli ją wydawać … nie pamiętam. Poniżej – moje rysunki które z tych gazet zeskanowałem.
Dość często jeżdżę metrem. Wiadomo – w wiele miejsc w Warszawie w ten sposób dojedzie się najszybciej. Jadąc lubię przyglądać się pasażerom – wagon metra jest swoistym zwierciadłem mieszkańców miasta – różnych grup społecznych i wiekowych, różnych zachowań, w końcu różnych typów urody i sposobu ubierania się.
Jednak jest coś, co powtarza się w każdym przypadku – prawie wszyscy pasażerowie wpatrują się w ekrany smartfonów. Od jakiegoś czasu prowadzę obserwacje – ile osób w zasięgu mojego wzroku tego nie robi? Czasem dwie lub trzy na kilkanaście. Czasem – niespodzianka! Ktoś czyta książkę! Ale to się zdarza raczej rzadko.
No tak – żyjemy w ciągłym pośpiechu, zalewa nas ilość informacji nie dająca się ogarnąć, musimy wykorzystać każdą chwilę żeby czegoś nie przegapić w Facebooku, Whatsappie i innych mediach – ale czy nie powinniśmy spróbować pomyśleć o czymś samodzielnie, bez łykania tej papki informacyjno-rozrywkowej?
Fascynowały mnie zawsze postaci i zachowania muzyków w czasie koncertów. Ja sam na niczym nie gram (no może na nerwach kilku osobom…), ale lubię oglądać koncerty, a zwłaszcza to co na scenie pokazują występujący tam muzycy i towarzyszące im osoby.
No i kilka rysunków na ten temat popełniłem. Niektóre jeszcze w liceum:
A inne ostatnio:
Perkusja…
Gitara…
Keyboard
Ekipa TV
Manager – Agent
Serwisant
Bardzo często życzenia przesyłałem lub przekazywałem bezpośrednio w formie rysunku, „laurki” jak to się kiedyś nazywało. Część tych rysunków została w moich zbiorach (albo w moim bałaganie, bo to trochę tak wygląda…). Inne – u „życzeniobiorców”, może część do mnie wróci w formie skanu…
Najnowsze komentarze