Martynka
Przez kilka lat bardzo często jeździłem z Warszawy do Poznania – taką miałem pracę. Czasem jeździłem samochodem, a często pociągiem.
Kiedyś w przedziale pociągu relacji Warszawa – Poznań jechała ze mną pani z córeczką – Martynką. Martynka miała kilka lat, była bardzo miła i strasznie się nudziła. A ja miałem ze sobą komputer i małą drukarkę.
No i razem zaczęliśmy rysować w komputerze zwierzątka – to znaczy Martynka mówiła co mam narysować, a ja rysowałem.
Na początku był słoń.
A potem jedno po drugim inne zwierzątka.
Przed samym Poznaniem poleciałem z komputerem i drukarką do toalety, bo tylko tam było czynne gniazdko elektryczne, konieczne do uruchomienia drukarki. Wydruk skończyłem gdy pociąg wjeżdżał na dworzec – zdążyłem oddać Martynce wszystkie obrazki. Sprzęt pakowałem do torby już na peronie…
Najnowsze komentarze