To było na początku lat osiemdziesiątych chyba…
Moim przyjaciołom Ani i Januszowi urodziła się córka, Paulinka. Zgodnie z ówczesnymi zwyczajami (obecnymi chyba też…) fakt ten należało solidnie „oblać” w gronie męskim – „świeżo upieczony” ojciec plus przyjaciele.
No i oblewaliśmy…
A ja tworzyłem rysunkową kronikę tej imprezy.